13ty tydzien

Długo nie pisałam.. najważniejsze info- będziemy mieli dzidziusia. Jestem w 13tym tygodniu. I tak jeszcze do niedawna, do pierwszego usg nie mogłam w to uwierzyć. Teraz już widzieliśmy dzidzie i słyszeliśmy bicie serduszka. Momentami glaszcze brzuszek i mówię do Ciebie.. jeszcze nie wiem płci. Ale mówię do Ciebie bo chce żebyś wiedział/a że Cię mocno kocham.. stukam do Ciebie i pytam – jesteś tam? Jeszcze jesteś malutki/a także się nie odzywasz ale ja wiem ze tam jesteś i mnie słuchasz. Czuję czasami jak się wiercisz i latam co rusz siusiu. Jeszcze parę tygodni i będę czuła jak kopiesz. Wtedy będę spokojniesza o Ciebie. Teraz jeszcze czasem się martwię. Ale potem czuje ból i wiem że to Ty, że rosniesz. Także rosnij spokojnie.. widzimy się za parę miesięcy.

Przebaczenie

Kiedy chcesz przebaczenia zrób coś dobrego. Nie proś o przebaczenie tłumacząc że się zmieniłeś. Przepros, raz, drugi.. Aż do znudzenia. Jeśli zrobiłeś coś złego teraz musisz zrobić coś dobrego. Nie raz czy dwa – rób to cały czas aż będzie Ci się wydawało niemożliwe, że kiedyś było inaczej. Pomagaj obcym i bliskim. Wszystkim i przy każdej okazji. Nie rób tego tylko bo ktoś patrzy. Zrób to dla siebie, dla dobra drugiego a nie żeby ktoś Cię widział. I nie ukrywaj się zarazem. Nie możesz zrobić czegoś dobrego a potem udawać, że to nie Ty. Naucz się być dobrym człowiekiem każdego dnia a nie tylko w weekendy. Jeśli naprawdę chcesz przebaczenia to jest sekret żeby to zdobyć. I najważniejsze – nie poddawaj się nigdy.

Pamiętniki

No, i się wzięłam wreszcie za te moje pamiętniki.. Tyle wspomnień rozproszonych gdzieś w zakątkach głowy. Starając się coś uporządkować, coś przypomnieć, umieścić właściwe wspomnienie we właściwym miejscu. Czy jest to możliwe? Moja 88cio letnia prababcia dzisiaj opowiadała o wojnie.. Wspomnienie sprzed 50ciu lat. Mówiąc, jak to jest możliwe, że akurat to a nie tamto pamięta? To takie interesujące, nie? Dlaczego pamiętam to, a nie tamto? Podejrzewam, że to ma jakąś logikę według naszego umysłu, ale chyba jeszcze nie rozwinęliśmy się aż tak, żeby to zrozumieć. A te pamiętniki.. wspaniałe uczucie. Padam ze śmiechu z co niektórych bzdur i jednocześnie łezka mi się w oku kręci od innych. Daty jednak różnią się od tych zakodowanych w pamięci. Muszę kontynuować to moje pisanie. To wspaniałe jak znów odnajduję samą siebie w sobie. Tą zagubioną pisarkę, wiecznie nieszczęśliwie zakochaną.
Jest jeszcze coś, o czym myślałam napisać od paru dni. Przykro mi, że nie mogę utrzymać kontaktu z niektórymi. Nie mogę nic zrobić, jeśli nie otrzymuje odpowiedzi. Mam na myśli starych znajomych. Czytając te pamiętniki znalazłam te chwile, odzyskuję te zagubione znajomości i oczywiście, że chciałabym się nimi podzielić. Pokazać, żeby poczytali. Ale równocześnie uświadamiam sobie, że nie tylko oni się zmienili. Ale również ja. Teraz tak naprawdę musielibyśmy poznać się na nowo. Od podstaw. Czy warto? Na pewno. Byłoby warto, gdyby i oni chcieli. Bo tak naprawdę strata czasu to pojęcie względne według opinii własnej zależnej od danej osoby lub/i danego momentu. Tak jak nie robienie czegoś pożytecznego. Bo kim jesteśmy by osądzać, co dla innych jest pożyteczne lub stratne? Jeśli sami do końca nie wiemy, co dla nas to znaczy to jedynie możemy wydać opinię, ale każdy ma prawo do własnej filozofii, do własnej straty czasu i własnego nierobienia czegoś pożytecznego.

Szlocham

Jeszcze czasami za Tobą szlocham.. Gdzieś w kąciku, w ukryciu.. Jeszcze wydaje mi się, że tam będziesz na mnie czekał, gdy przyjadę.. Zastanawiam się, czy przyjedziesz trzeźwy, mimo, że już tyle minęło odkąd nie piłeś.. Jeszcze tęsknię za Tobą.. Wydaje mi się to nadal nie realne.. Tak strasznie złapałam się tego, że Cię jeszcze zobaczę pomimo iż wiedziałam gdzieś w środku, że jest mała nadzieja.. Nie udało mi się przygotować na to, że odejdziesz.. Nie do końca się z Tobą pożegnałam.. Jeszcze tak gdybym objęła Cię ten ostatni raz.. Robię to, dziadziusiu.. Przytulam się do Ciebie w mojej wyobraźni, bo tęsknię i szlocham jeszcze czasami za Tobą..

W takie dni.

W dni takie jak dzisiaj, budze sie z niemym krzykiem.. Szlochajac jeszcze po cichutku.. Majac przed oczami resztki snu. Takie dni, w ktorych potrzebuje troche wiecej energii, wiecej usmiechow od otoczenia. To takie dni, kiedy snisz cala noc o rodzinie, przezywajac sceny z przeszlosci, pamietajac to, co za nami. Nie zrozumie tych dni ten, kto ma rodzine w poblizu. Tylko my, ktorzy mamy rodzine daleko. I chodz nie wrocilabym nigdy do Polski, to chcialabym ICH miec blizej – szczegolnie w takie dni.. Jutro wszystko minie. Juz nie bedzie mi sie snilo, juz bede miala cos innego w mojej glowie. Ale sa takie dni, jak dzisiaj, ze tesknie.

Samej siebie

Przez zamknięte oczy
szukam..
samej siebie w Tobie.

Niewyraźne ślady
czuję..
mnie siebie w Tobie.

Złożonymi rękami
dotykam..
samej siebie w Tobie.

Głuchym krzykiem
wołam..
mnie siebie w Tobie.

I jeśli przestanę
to nie znajdę..
Samej siebie ani w Tobie,
ani w samej sobie.

Cierpienie bliskich

Patrzysz na osoby które tak bardzo kochasz. I widzisz jak cierpią, próbując ukryć to przed Tobą. I jedyne czego pragniesz to zabrać im to cierpienie. Wyciąć, wyciągnąć, pociąć i wyrzucić. Wylać do kibelka i spuscic wodę. Zakopać w ziemi i zalać betonem. Ale niestety się nie da. Patrzysz i jedyne co możesz zrobić to być obok – ciałem lub sercem.. Wesprzeć barkiem, dobrym słowem czy uśmiechnąć się tym uśmiechem z wpisanym „wszystko będzie dobrze”.. Bo czas leczy rany, pomaga przyzwyczaić się do bólu i nauczyć się żyć inaczej. To nie prawda że z czasem się zapomina. Z czasem tylko ogień bolu się wypala i zostaje popiół. W ten sposób tylko można pójść na przód i żyć dalej. Trzeba dać sobie i innym czas i cierpliwość. A życie zrobi resztę.

Kochanemu dziadkowi..

To już prawie miesiąc
Jak Cię anioły zabrały do siebie..
Otworzyły swe ramiona
I uniosły do nieba..

To już prawie miesiąc
Jak telefon już nie dzwoni..
Leży gdzieś w kącie
Kompletnie rozładowany..

To już prawie miesiąc
Jak placzemy za Tobą..
Za Twoimi tekstami, zartami
Które tak nas rozsmieszaly..

To już prawie miesiąc
Jak Cie tutaj nie ma..
A nam wciąż się wydaje
Że to nie jest naprawdę..

To już prawie miesiąc
Jak tesknimy za Tobą
Rozpaczliwie prosząc
Gdziekolwiek jesteś
Żebyś był szczęśliwy
I czekał bo kiedyś przyjdziemy..

Lot Germanwings

Zawsze nas dotyka tragedia, nawet jeśli nie z pierwszej ręki to oglądając w telewizji cierpienie innych, my również cierpimy. Samolot, który rozbił się w Alpach – wstrząsnął mną i to porządnie. Może i dlatego, że własnie teraz, kiedy mój poziom odporności emocjonalnej spadł drastycznie, po tym, jak się rozchorował dziadek, ciotka.. Tak jak i śmierć mojej teściowej. Z dnia na dzień staramy się iść na przód, chociażby małymi kroczkami. Ale ten wypadek.. Ja sama latam tą trasą. Latam przez te same góry. Ostatnim razem jak wracam z PL, przelatywałam tamtędy. I jak będę lecieć następnym razem też będę nad nimi lecieć.. To straszne, przez co muszą przejść wszystkie te rodziny, których bliscy już nie dolecą do domu.. Kumuluje się. W tym roku postanowiłam podróżować z podręcznym bagażem, ale cały smutek urósł tak bardzo, że już momentami nie wiem gdzie go włożyć. Człowiek myśli, że kolejnego wstrząsu nie przeżyje, ale znajdujesz siłę, kiedy przychodzi moment krytyczny. Ja sama siebie przechodzę. Wiem, że mogę dużo więcej. Muszę być silna i iść do przodu. Być oparciem, którego szukają moi bliscy. Zawsze uważałam, że jeśli coś udajesz, robiąc to z całym swoim sercem i dla swoich kochanych, w końcu sama zaczynasz w to wierzyć. I też tak będzie tym razem. Przetrwamy i wyjdziemy z tego. A potem wyjdzie słońce i będzie czas na radość.

Zaginiony kawałek

Pamiętam. Tzn. przypomniałam sobie.. o moim pięknym świecie, do którego uciekałam. Do moich blogów, pamiętników, mojej wyobraźni, historii o Anastazjii i opuszczonych piaskownicach.. Jak czytam, to aż mi dech zapiera w piersi, z dumy, że ja tak kiedyś umiałam. Czy nadal umiem? Czy potrafiłabym znów..? Czy warto wrócić? Zamykałam za sobą drzwi i nielicznym pozwalałam wejść.. Myślę, że nie było nikogo, kto tak naprawdę potrafił zrozumieć, co takiego siedziało w mojej głowie. Zabrakło kogoś takiego. I myślę, że to dobrze. Nie wszystkimi problemami musimy obciążać innych. To prawda, że jest lepiej jak się człowiek człowiekowi wygada. Ale to nie zawsze pomaga. Jak to u nas mówią, trzeba to skonsultować z poduszką. O! I to od razu rano wstaje się z prawej nogi. Brakuje mi tego mojego świata. Ta część mnie gdzieś się zatraciła i chcę ją odzyskać. Czy będę umiała? Nie wiem, ale postaram się. Bo czasami wystarczy, że się staramy. To bardzo pomaga. Taka zamotana ta notka, bo chcę napisać tylko o jednym, ale w głowie trochę więcej.. Może oznacza to właśnie, że łączę się z tą utraconą częścią mnie? Zobaczymy..