Pamiętniki

No, i się wzięłam wreszcie za te moje pamiętniki.. Tyle wspomnień rozproszonych gdzieś w zakątkach głowy. Starając się coś uporządkować, coś przypomnieć, umieścić właściwe wspomnienie we właściwym miejscu. Czy jest to możliwe? Moja 88cio letnia prababcia dzisiaj opowiadała o wojnie.. Wspomnienie sprzed 50ciu lat. Mówiąc, jak to jest możliwe, że akurat to a nie tamto pamięta? To takie interesujące, nie? Dlaczego pamiętam to, a nie tamto? Podejrzewam, że to ma jakąś logikę według naszego umysłu, ale chyba jeszcze nie rozwinęliśmy się aż tak, żeby to zrozumieć. A te pamiętniki.. wspaniałe uczucie. Padam ze śmiechu z co niektórych bzdur i jednocześnie łezka mi się w oku kręci od innych. Daty jednak różnią się od tych zakodowanych w pamięci. Muszę kontynuować to moje pisanie. To wspaniałe jak znów odnajduję samą siebie w sobie. Tą zagubioną pisarkę, wiecznie nieszczęśliwie zakochaną.
Jest jeszcze coś, o czym myślałam napisać od paru dni. Przykro mi, że nie mogę utrzymać kontaktu z niektórymi. Nie mogę nic zrobić, jeśli nie otrzymuje odpowiedzi. Mam na myśli starych znajomych. Czytając te pamiętniki znalazłam te chwile, odzyskuję te zagubione znajomości i oczywiście, że chciałabym się nimi podzielić. Pokazać, żeby poczytali. Ale równocześnie uświadamiam sobie, że nie tylko oni się zmienili. Ale również ja. Teraz tak naprawdę musielibyśmy poznać się na nowo. Od podstaw. Czy warto? Na pewno. Byłoby warto, gdyby i oni chcieli. Bo tak naprawdę strata czasu to pojęcie względne według opinii własnej zależnej od danej osoby lub/i danego momentu. Tak jak nie robienie czegoś pożytecznego. Bo kim jesteśmy by osądzać, co dla innych jest pożyteczne lub stratne? Jeśli sami do końca nie wiemy, co dla nas to znaczy to jedynie możemy wydać opinię, ale każdy ma prawo do własnej filozofii, do własnej straty czasu i własnego nierobienia czegoś pożytecznego.