Zaginiony kawałek

Pamiętam. Tzn. przypomniałam sobie.. o moim pięknym świecie, do którego uciekałam. Do moich blogów, pamiętników, mojej wyobraźni, historii o Anastazjii i opuszczonych piaskownicach.. Jak czytam, to aż mi dech zapiera w piersi, z dumy, że ja tak kiedyś umiałam. Czy nadal umiem? Czy potrafiłabym znów..? Czy warto wrócić? Zamykałam za sobą drzwi i nielicznym pozwalałam wejść.. Myślę, że nie było nikogo, kto tak naprawdę potrafił zrozumieć, co takiego siedziało w mojej głowie. Zabrakło kogoś takiego. I myślę, że to dobrze. Nie wszystkimi problemami musimy obciążać innych. To prawda, że jest lepiej jak się człowiek człowiekowi wygada. Ale to nie zawsze pomaga. Jak to u nas mówią, trzeba to skonsultować z poduszką. O! I to od razu rano wstaje się z prawej nogi. Brakuje mi tego mojego świata. Ta część mnie gdzieś się zatraciła i chcę ją odzyskać. Czy będę umiała? Nie wiem, ale postaram się. Bo czasami wystarczy, że się staramy. To bardzo pomaga. Taka zamotana ta notka, bo chcę napisać tylko o jednym, ale w głowie trochę więcej.. Może oznacza to właśnie, że łączę się z tą utraconą częścią mnie? Zobaczymy..

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.