Back to the past

Coś mnie wzięło dzisiaj na czytanie starych notek.. Pierwsza napisałam na koniec października 2005 roku!! Aż nie uwierzylabym gdybym tego nie miala na piśmie, tj.na blogu. Czytając kilka z nich wraca bardzo dużo wspomnień – i wiele elementów typu data czy rok których nie pamietalam. Coś pięknego.. Po 8 latach uświadamiam sobie jak wielką cenę ma dla mnie to miejsce pomimo, że przecież miałam inne blogi wcześniej i w międzyczasie. Uwierzyc się nie chce, że coś takiego przetrwało na jednym serwerze w tym samym miejscu. To uczucie jest jakby znaleźć zakopana skrzynke ze starymi pamietnikami zakopana w ogrodzie za domkiem. Surrealistyczne ale prawdziwe. Równocześnie jest to przykładem, że czasem nie doceniamy tego, co mamy aż tego nie stracimy. I nie musimy!! Nie, nie!! Odkładając takie „zabawki” któregoś dnia możesz do nich powrócić w poszukiwaniu wspomnień, dobrej rady, przyjaciół czy czegokolwiek innego. Możesz wrócić i go docenić zanim TO stracisz. Nagle odnazlam kawałek siebie, który warto przechować. Jeden kawałek puzzli że starej układanki życia „przed” która, dobrze położona, może pasować do tej nowej. Czy warto? Oczywiście. Jeśli to, co robisz dyktuje Ci twoje serce, jest warte WSZYSTKIEGO. Czy nie chciałabym, żeby te cudowne momenty natchnione poezja wróciły?? Odpowiedź jest oczywista. TAK. Więc wróć do mnie Anastazjo, znajdę dla Ciebie cudowne miejsce w moim szalonym życiu – i będziesz ukojeniem dla mojej spragnionej duszy.. I dla wszystkich, co będą ten moment dzielić ze mną. Obiecuje. Wrócę i to częściej.