Obczyzna.

Patrzac na innych obcokrajowcow, co to sie lacza miedzy swoimi na obczyznie, zauwazam jak tworza swoja mala ojczyzne. Spotykajac sie chociazby w dwie, trzy osoby, sluchajac i spiewajac piosenki w swoim rodowitym jezyku, wspominaja dawne „stare” czasy. To dziwne dla mnie, poniewaz ja bedac miedzy polakami jakos nie odczuwam takiej potrzeby. Sluchajac moich ulubionych piosenek w roznych jezykach, nie tylko polskim, relaksuje sie. Nie brakuje mi mojego kraju, obyczajow czy piosenek. Nie dotyczy to oczywisce moich bliskich – ich owszem, brakuje mi do bolu…. ale gdybym miala wrocic, chyba nie potrafilabym sie odnalezc na nowo. To jest chyba roznica miedzy mna, a innymi obcokrajowcami. Ja odnalazlam siebie w obczyznie – oni wyjechali za czyms innym niz ja, ja wyjechalam za poszukiwaniem siebie i to znalazlam. Oni wyjechali z nadzieja powrotu ktoregos dnia na ojczyzne. Ja mam nadzieje, ze moje zycie bedzie mniej wiecej takie jakie jest teraz, i tutaj. Moze nie do konca rozumiem innych obcokrajowcow, dlatego nie twierdze, ze sa tutaj nieszczesliwi – wrecz przeciwnie – ciesze sie, kiedy widze ich radosnych. Ja, na swoj sposob, jestem tutaj szczesliwa. Wszystkiego w zyciu miec sie nie da, ale moim zdaniem trzeba byc tam, gdzie czuje sie swoj dom. I moj dom, jest tutaj. A moich bliskich mam zawsze tutaj ze soba, w moich myslach i serduszku :*