Dejame im paz….

   A volte dimentico, lo guro.. La culpa e soltanto per dimenticare.. Non ricordo que c’la i suoi amici, e io.. Qui no. Non c’lo di parlare con nessuno, non posso dire a nessuno queste tutte le cose que voglio. Dalla mia giornata, q ho fatto, q voglio fare, cosa penso, o sento.. Mi dispiace tanto quando parlo troppo e vedo, da vero vedo, non mi vuole ascoltare perche gia ha parlato con li altri e c’la abbastanza di parlare.. Pero io ho bisognia!! Tanta bisognia, mi fa male il cuore, sto suffriendo con tante parole nella mia tiesta.. Tanti emozioni sbagliano usita e escano quando non mi vuole ascoltare.. E dopo, per mia culpa, non capisce nulla.. Ayuta mi…. Ayuta mi qualcuno, voglio trovare qualcuno cosi, que non avra abbastanza di ascoltare, q mancara mi pensieri, q vorra solo venire e sentire, suffrire con me, essere felice quando anch’io sono.. Sono triste e non posso lascia stare..

   Mówiąc w skrócie, czasem zapominam, że on mnie nie chce słuchac, że moje słowa go denerwują, że męczą go moje opowiestki z całego dnia. Nie interesuje go, co chcę robic, co czuję, że nie chce słuchac już więcej tych bzdur. Tych bzdur, które potrzebuję z siebie wyrzucic. Smutno mi, naprawdę przesadnie mnie to boli. Boli tak często, że już nie wiem co robic….

Oye me canta..

   Tak wiem, nie pisałam w pizdu i jeszcze dłużej. Już nie jestem pewna czy tak dobrze pisze po polsku..:P To już 11 miesięcy jak tu przyleciałam! Jeszcze poczekam z rozliczeniem, jak już minie okrągła liczba, ale póki co – pare zdań. Ogółem w porządku, robi się coraz bardziej gorąco, nie żeby było zimno wcześniej, ale już mi brakowało ciepłych wieczór. Dzisiaj np. jak odprowadzałam mamę poczułam polską wiosnę – otoczona zielenią, ciepłem, słuchając śpiewu ptaszków, które zawsze zwiastowały koniec zimy w Polsce. Takich momentów mi brakuje, takiego czegoś co sprawia, że czujesz, że zmienia się pora roku. Ostatnio byłam chora, miałam pierwszy raz zapalenie zatok, odkąd tu przyleciałam. A wiadomo, jak człowiek jest chory to i smutny bardziej. Bo brakuje mi Was, brakuje momentami aż do bólu.. Nie rozumiałam, co się tak nagle stało, że zaatakował mnie taki smutek, potem pomyślałam, że przecież odkąd mieszkam z Simonem, nie mam internetu prawie w ogóle – a to oznacza, że tracę z Wami kontakt. Dobra wiadomośc jest taka, że lada chwila nam go podłączą i będę mogła z wami więcej pisac. Moja codziennośc dobija mnie zawsze o 21 jak kończę pracę i idę do pustego domu. No i siedzę do północy przed telewizorem, czekając aż Simo wróci, żeby chociaż godzinke dwie z Nim posiedziec. No i ten czas mogłabym spokojnie poświęcic na gg albo pisaniu maili, co by mnie tak strasznie ucieszyło. Bo ostatnio to już mi nikt nic nie pisze jak się sama nie odezwe ;> hehehe, żartuję;)
   W pracy mnie troche wkurzają, aż się zastanawiam czy się szybciej nie zwolnic. Teoretycznie mam kontrakt do końca sierpnia, ale jak wytrzymam do końca maja i znajdę pracę (a znajdę raczej, bo już pół wyspy znam), to zrobią mi kontrakt na trzy miesiące co w rezultacie da mi taki sam wynik, plus zmianę otoczenia. No i może będę więcej zarabiac :P wiadomo, na początku się wydaje, że się kokosy zarabia a potem chce się więcej, co w sumie jest zrozumiałe, bo można by pokupowac wiele rzeczy, które mogłabym Wam powysyłac, a przydałoby Wam się na pewno. Może bym wreszcie do Polski poleciała.. :P póki co, nie wiem. Bo Simo miał niby wziąc urlop, który nie wiadomo czy by dostał, ale w końcu się zwalnia i nie wiadomo co dalej. Nie żeby się martwił – tutaj dostaje zasiłek dla bezrobotnych 70 % od ostatniej wypłaty czy ludzkie pieniądze. A ma 24 miesiące już uzbieranie zasiłku. Tylko nie wiem, jak to z tym urlopem, bo chcieliśmy też poleciec do Maroko, do Jego rodziców, żebym ich poznała. Nasi znajomi we Włoszech i jego reszta rodziny też nas męczą, bo wiedzą, że mamy do nich tanie bilety. Tak czy inaczej, jak uda mi się nazbierac na bilet to bym chciała do Polski. Z tym wyjazdem to jednak problem, bo to jednak wyspa. A jeszcze teraz znowu poblokowali lotniska, bo wulkan. Ajajajajajjjj!

Buziaki robaki, dajcie jakiś głos, że żyjecie – najlepiej na maila (girl_from_princeton@tlen.pl), albo możecie zostawiac komentarze na blogu bo też zaglądam. Trzymajcie się, pozdrawiam wszystkich gorącoooo!