First day in my Life……

   Pani czy tam panie kliencie, czy Pan/i doprawdy wydaje się, że mnie interesuje, iż w innej perfumerii ten perfum jest 50 centów tańszy? Jedź Pan i daj mi spokój! – takie właśnie myśli mam, kiedy przychodzą Ci głupi klienci. Ot, tak na przyszłość dla wszystkich, żeby targowali się jedynie z czarnuchami. Przyjedzie taki niby niemiec z Polski i wydaje mu się, że świat widział, że może się targować. Nawet jakbym mogła to bym takiemu nie opuściła ceny. Foch!
   Z drugiej beczki, oficjalnie zamieszkuję z moim chłopakiem. Mówi brat, jak najdłużej, ja mówię, oby na zawsze! Mój luby wrócił odmieniony, nocne rozmowy z jego bratem zaowocowały w porządek w jego główce, co daje mi odrobinę spokoju. Przynajmniej dopóki spowrotem sobie nie przypomni życia „przed”. Cudowne ponad 24 godziny razem, nic tak nie cieszy jak poważne rozmowy. O wszystkim, o ślubie, o dzieciach, religii i rodzinie. To się nie często zdarza, bo ON nadal ma problemik z rozmową poważną, ale powłoczka odchyla się momentami, więc jak dobrze pójdzie, to się otworzy tak szeroko, żebym tam mogła wskoczyć, nawet ryzykując, że utknę na wieczność. Bardzo mnie cieszy fakt, iż jego rodzina mnie akceptuje. Baaardzo, mam nadzieję ich poznać na przyszły urlop, a może jeszcze w tym roku. Co złego to przecież nie ja!!
   Zło, dobro, zło. Czyli praca, kolejny problem. Podpisałam kontrakt z diabłem, któremu muszę dać wymówienie dwu tygodniowe, a cholerny diabeł może mnie zwolnić z dnia na dzień. Mierda! Dlatego właśnie wybieram się na poszukiwanie czegoś innego, ojala lepiej płatnego. A co mi tam, nabrałam pewności siebie troszeczkę podczas owych dwóch tygodni samotności. W końcu mam całkiem niezłą prezencję, mówię w czterech językach, no i jestem sympatyczna. Doświadczenia jako tako nabrałam, więc mam nadzieję znaleźć coś lepszego i .. Ot, starczy o planach :P Pozdrówka moje różowe świnki!

Un’ emozione per sempre..

   Smutno, bo GO nie ma. Tak dziwnie jakoś, w pierwszych dniach wydawało mi się, że jestem sama tak, jak byłam sama w Polsce, kiedy czekałam na jakiś znak od niego, kiedy czekałam aż wreszcie będziemy razem. Smutno.. chociaż od wczoraj ciut mniej. Ma spokojniejszy głos, bardziej radosny. Myślę, że wróci odmieniony. Już mi powiedział, że ma mi do powiedzenia tyle rzeczy, dobrych rzeczy. Mam nadzieję, że kiedy wróci, będziemy conajmniej tak szczęśliwi jak wcześniej. I oby inne sprawy w Polsce również zaczęły się układać.. Tak mi dopomóż, Boże.. I coś dla S. gdyby przypadkiem tu zajrzał (po włosku kochani, żeby się ciekawscy nie wtrącali, a wam powiem przy okazji;)). Buziaki zmarzluchy!!

„Ti voglio bene non solo per quello che sei, ma per quello che sono io quando sto con te.
Ti voglio bene non solo per quello che hai fatto di te stessa, ma per cio che stai facendo di me.
ti voglio bene
piu di quanto abbiamo fatto qualsiasi destino per rendermi felice.
L’hai fatto senza un tocco, senza una parola, senza un cenno.
L’hai fatto essendo te stessa.
ti aspetto angioletto mio”