365 dni (365 giorni)

   Dookoła wszyscy myślą o kończącym się roku, o swoim życiu, miłości, o tym, co mają w życiu i czego jeszcze chcą. Czy tylko teraz można o tym myślec? Czy nie łatwiej by było zastanawiac się zanim się coś zrobi? Tak jak powiedział S. wczoraj, że zanim postawisz krok do przodu musisz zobaczyc gdzie chcesz isc. Ale tak naprawdę w życiu nigdy się tym nie kierujemy, bo trzeba spróbowac, żeby później nie żałowac coś, czego nie próbowaliśmy. Bo według mnie, lepiej żałowac czegoś, co zrobiliśmy, a nie tego, czego nie próbowaliśmy zrobic. Oczywiście z granicach rozsądku ;-)
   Moje podsumowanie? Otóż, nowa praca (jak to praca, są dni dobre, są i złe), wkrótce nowe mieszkanie (oby ładne), i.. Nic więcej się nie zmieniło tak naprawdę, oprócz tego, że teraz mam GO przy sobie, mogę go objąc, pocałowac, dotknąc.. Już nie muszę sobie tego wyobrażac, już nie muszę czekac. Znalazłam Tego, którego szukałam i zamierzam zrobic wszystko, by w przyszłym roku móc powiedziec to samo.
   Jednego, czego mi brak, to moich najbliższych przyjaciół z Polski. Pozdrawiam was najmocniej jak to jest możliwe i życzę udanego sylwestra i najlepszego w Nowym 2010 Roku:) Tego samego życzę moim nowym przyjaciołom tutaj na wyspie, których miałam szczęście poznac. Jestem z Wami wszystkimi moim wielkim serduszkiem, mam nadzieję, że wiecie o tym! Jeszcze samej sobie życzę miłości takiej, jaką mam kiedy jestem z NIM..

   Attorno tutti pensano all’anno che se finisce, a su vita, su l’amore, a tutto questo, che hanno nella sua vita e che ancora volano. Chiedo, soltanto adesso si puo pensare cosi? No e piu facile pensare cosi primo di fare cualcosa? Cosi come ha detto ieri S., primo di fare un passo avanti, devi vedere dov’e vai. Ma da vero, nella vita mai no facciamo cosi, perche pensiamo che se deve provare per dire dopo che abbiamo sbagliato. Secondo me, menomale provare e sbagliare, per no rimpiantere dopo cualcosa, che no abbiamo fatto. Certo, no tutto ;-)
   La mia sintesi del’anno? Allora, lavoro nuovo (come lavoro, ci sono giorni buone, ci sono anche male), gennaio l’apartamento nuovo (sarebbe il bello!), e…. No e cambiato niente piu, tranne che posso abbraciare LUI, baciare, toccare.. No devo gia immaginare mi amore, no devo aspettare piu.. Ho trovato, che cercato, ho trovato LUI e faro tutto per pottere dire in proximo anno che se no cambia niente, che solo lo amo LUI piu..
   Unico, che manca me, ci sono mi amici da Polonia. Saluti per voui, carini, auguri per anno nuevo 2010 e divertiti a fiesta de fin de anno. Eguale per mi amici nuovi, qui, alla isola, che felice c’lo che conosco vosotros. Sono con tutti, de Polonia ed Spania, spero che sapete, il mio cuore sta con voui! Con TE, mi amore, anche, pero adesso anche il mio cuerpo, grazie a dio..:) Ancora auguri per me – vivere con l’amore come ultimamente quando sono con LUI..

Wizzair

  Cholera! Co za dupki!! Okazuje się, że jednak warto zapłacic więcej, żeby byc spokojniejszym o swój bagaż. Mama miała problemy na lotnisku, oczywiście w KTW, tak jak ja miałam. Jakaś cipa przyczepiła się do bagażu i w dodatku mama odebrała walizkę ZNISZCZONĄ. Mama załamana, ogólnie zdenerwowanie.. Mam dośc tej całej Polski, tego całego syfu i całej załogi WIZZAIR!!! NIGDY więcej nie polecę z tej linii i nie radzę nikomu. Ja rozumiem, że czasem się zdaża, że bagaż się zgubi czy coś, ale cholera, żeby takie coś przed świętami??!! Nie chcę tych świąt, nie chcę zasranej wigilii i pieprzonej polskiej kiełbasy. Za dużo nieprzyjemności, mówiąc delikatnie. Co się porobiło na tym świecie.. Jak tylko mama przyleci porozmawiam z nią, żeby wróciła do Polski. Wszystkim by to wyszło na dobre.. Czasem żałuje, że nie zostałam, że mój brat nie może na mnie liczyc.. Ale braciszku nie martw się, już ja coś wymyślę!

Mężczyźni..

  Już Mu wczoraj miałam powiedziec, bo znowu się zachowywał jak obcy, gdy wyszliśmy z przyjaciółmi. W dodatku Jego eks przyszła, witając się ze wszystkimi oprócz mnie, co mnie mówiąc lekko zdenerwowało. Mówiąc krótko, było mi strasznie przykro. Nie czułam nawet złości – tak wielki ogarną mnie smutek. Rzuciłam jedno, drugie.. Poszłam do łazienki, a kiedy wróciłam do łóżka, już miałam mu powiedziec.. że czasem oddala się, mimo, że stoi blisko, że gdy dotykam go ukradkiem, chciałabym tego samego.. Ale On czuje, kiedy nachodzą mnie takie myśli! On już dobrze wie, kiedy nadchodzi wybuch z mojej strony i doskonale wie, jak ten wybuch opanowac. No i skończyło się na tym, że nie wiedziałam, co chciałam powiedziec.. I nie wiem kiedy, usnęłam, a spałam pierwszy raz dobrze od killku dziesiąt nocy.. I wracamy do punktu wyjścia:)

Ach ci mężczyźni..

   Gdzie kończy, a gdzie zaczyna się obowiązek „małżeński”? Chodzi mi o to, że jak ktoś z kimś jest to zazwyczaj, jak jeszcze ze sobą nie mieszkają to i tak wiedzą, gdzie mniej więcej jest ta druga osoba i co robi, prawda? Ale jak się okazuje w praktyce, nie do końca.. Otóż MÓJ facet zwykle w czwartki po pracy wychodzi gdzieś się napić, albo na dyskotekę. I zazwyczaj ja dowiaduję się dopiero w piątek w południe jak już go zapytam po fakcie. Czy tak to powinno wyglądać? Czy odpowiadałoby mu, gdybym to ja szlajała się z przyjaciółmi po nocach i mówiła mu dopiero rano? Czy nie powinien sam z siebie pisać mi o takich rzeczach? No dobra, przymknijmy na to oko, bo w końcu był sam tyle czasu, więc poczekamy trochę. Ale ale, ja już czekam 5 miesięcy, nie wystarczy? Więc zatem, postanawiam z nim o tym porozmawiać. I co dalej? To jest właśnie moje pierwsze pytanie. Jak mu to powiedzieć, żeby nie myślał, że go obliguję do czegoś? Bo w końcu niejako jest zobligowany tylko wiadomo, faceci nie za bardzo o tym wiedzą. Więc nie chcę brać się za to tak, że mu pokażę jak to jest, bo ja tak nie potrafię, żal mi go, poza tym nie chcę ryzykować. Zatem co? Jakoś delikatnie porozmawiać, tylko cholera, ostatnio nie mamy okazji do tego.. Ale jednak jak powiadają, lepiej porozmawiać spokojnie, niż czekać na zbawienie:)