Wake Me Up When September Ends

   Już nie mam sił udawac, że jest wszystko dobrze. Jest cholernie źle i to od dłuższego czasu.. Nie umiało to ze mnie wyjśc, tak jak wtedy, gdy Jego brat umarł nie umiałam płakac. Ale wtedy wyszło ze mnie jak już byłam sama. I też nie mogłam się uspokoic jak teraz. Było cudownie – prawie cały czas razem.. Teraz nie wiem co jest nie tak. Są dwa rozwiązania i myśle że oba mają coś na rzeczy. Po pierwsze – trzeci tydzień pracuje i nie umiem się przestawic, że nie mamy już dla siebie tyle czasu. Wiem, że jak już się przyzwyczaimy do tego, że i ja pracuje to się jakoś ułoży. Ale boli mnie to jak diabli. Druga sprawa, że On zawsze znajduje czas dla swoich przyjaciół. W soboty jak pracuje po godzinach to zamiast wrócic szybciej do domu, bo wie, że śpie tam sama czekając na niego, to zachodzi sobie na imprezkę na dwie trzy godzinki. Dwie trzy godzinki mniej dla mnie. I jak już jesteśmy sami to jak fidanzati – czy taka prawdziwa para zakochanych i wszystko jest jak byc powinno. Zaraz jednak, on sobie gdzieś wychodzi, sam, albo jak ze mną to już troszeczkę na dystans. Martwią mnie takie drobiazgi jak chodzimy razem, że nie trzymamy się za ręce, że nie przytula mnie tak często, jak potrzebuję. Nie czuję się krótko mówiąc, ani jego dziewczyną, ani jego przyjaciółką. Kim jestem?? To pytanie które muszę mu zadac. Może jeszcze nie dziś, niech nacieszy się piątkową imprezą, dam mu ostatnią szansę. Następnym razem jednak nie będę milczec. I niech mówi, że szukam sobie problemów! Mam dosyc, mam cholernie dosyc tkwienia między przyjaźnią a byciem razem. Czekałam na początku, wiedziałam, że On potrzebuje czasu, żeby się przyzwyczaic i poukładac to sobie po swojemu. Ale na Boga, minęły trzy miesiące! Trzeba się wreszcie zdefiniowac.. Moją największą fobią jest strach, że go stracę. Ale zadałam sobie dzisiaj bardzo ważne pytanie – czy można stracic coś, czego jakoby nie ma? Bo jest czy nie ma? Wiem, że chcę z Nim byc i On też chce, ale trzeba to jakoś poukładac. Tak dłużej byc nie może!!

…….

Ciut zajęta by pisać, dlatego teraz tylko parę słów i jedno zdanie, które utkwiło mi w głowie. Postaram się napisać coś dłuższego jeszcze w tym miesiącu – w skrócie: podjęłam pracę na próbę w tym miesiącu, poza tym odwiedziny kuzynki i tyle. Ot.

„NIE PRZEJMUJ SIĘ RZECZAMI, NA KTÓRE NIE MASZ JUŻ WPŁYWU” czy jakoś tak, ale sens łapiecie;)