Trele morele

   Jeszcze czasem niedowierzam. Nie dociera do mnie fakt, iż tu jestem. Jeszcze zdaje mi się, że za parę dni będę musiała wrócić do rzeczywistości. A przecież TO jest rzeczywistość. Mimo, że mija dzisiaj 10 dni odkąd przyleciałam to jeszcze nie do końca mój mózg to zaakceptował. To jednak miłe uczucie, to bycie chwilowo na wakacjach. Może jak zrobię dokumenty i znajdę pracę to się przystosuję. Może. Niech na razie jednak trwa ten stan, pomagając mi w rozstaniu z moimi przyjaciółmi z Polski.. Niech świadomość oszukuje mnie jeszcze przez jakiś czas, żebym nabrała sił na tą trudną chwilę, kiedy dotrze do mnie jak daleko jestem od Was. Z drugiej jednak strony wiem, że powoli sama buduję sobie drogę do Was – moją własną dróżkę, na którą zawsze będę mogła wrócić, by z Wami porozmawiać. To właśnie dzięki tym rozmowom z Wami, wciąż czuję Waszą obecność.

   Z innej beczki. Czy ten kaszel nigdy nie ustąpi??!! Już mam dosyć go, nie radzę sobie z nim i z jego humorkami – raz jest, za chwile znika, tylko po to, by znów wrócić. Dobrze z jednej strony, że i On nie wydrowiał jeszcze i mogę być spokojna, iż chociaż jego nie zarażę. Przez to znów chce mi się pisać, czytać, słuchać.. Szkoda, że nie mam zaległych e-maili, na które teraz chętnie bym odpisała. Więc kochani moi, klawiatura w ręce i pisajta międzynarodowego jednego, chociaż raz w tygodniu ;-)

Il vento forte – czyli silny wiatr.

   Oj, zawiewa mną. Są takie dni, kiedy ni ma wiatru, jest gorąco, ale i przyjemnie, choc momentami trochę za gorąco. W te dni wyspa wydaje się byc spokojniejsza, byc ukojeniem dla rannych dusz, byc schronieniem dla dzieci, które tego potrzebują. Ale częściej niestety są takie dni jak dziś, kiedy wieje tak silny wiatr, że momentami nie da się oddychac. Wtedy chwieję się idąc drogą i próbuję złapac się czegoś po drodze. Niestety nie zawsze jest coś, czego można się złapac i wtedy mną zawiewa, a wiatr śmieje mi się w twarz. Wtedy czuję się jak marionetka w rękach świata, który w te dni jest okrutny dla naszej rasy. Pomimo tego wszystkiego, są jednak chwile wyjątkowe – najczęściej jak On jest blisko mnie, gdy chwilowo nie wieje wiatr, a chłodne powietrze wieczorne okrywa rozpalone ciała. I choc tych chwil jest naprawdę malutko, to właśnie one sprawiają, że jestem szczęśliwa. Dla chwil spędzonych z bliskimi, z rodziną (w dobrym humorze) czy z przyjaciółmi – dla tych chwil, warto czasem poddac się dla silnego wiatru.

Porządki.

   Postanowiłam się przyłożyć. Bo chciałam napisać dzisiaj notkę jakąś fajną. Ale pojawił się problemik, który popsuł mi humor. Właściwie w pewnej sytuacji S. zareagował tak, jak się nie spodziewałam. Nie przejęłabym się tym, gdyby nie nadchodzący okres, więc staram się jakoś nad tym panować. Ale znacie mnie i wiecie, że jak opanowuje emocje to czuję się pusta w środku. No, ale to tylko parę dni.

   Jako, że wczoraj był cudowny dzień, nie chcę, żeby ta notka brzmiała pesymistycznie. Jest dobrze. Powinnam jednak pisać częściej, jeżeli macie mnie dobrze zrozumieć. Dlatego będę pisać co dzień, dwa, gdy tylko pojawią się niecodzienne emocje. Tak, żebyście byli nabierząco, a nie tak jak dzisiaj, że w końcu i tak nie wiecie do końca, czy jestem happy czy nie. Bo w gruncie rzeczy jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, chociaż z zapaleniem zatok, strasznym bólem głowy i drgawkami. Dobrze, że alergia ustępuje, bo czuję się momentami, jakbym miała 75 lat, a w środku była nadal 20latką – ograniczające ciało.

   Jeszcze dodam, że pousuwam dzisiaj zdjęcia z portalu randkowego, na którym zalogował się S. a ja za nim, żeby go podglądać. Mam już tego dosyć. Wóz, albo przewóz. Ja, albo inne. I doprawdy rozumiem, że potrzeba trochę czasu, może trochę więcej. Biorę też pod uwagę samą siebie, że też nie zaszkodzi mi się upewnić. Ot, małe porządki. Pozdrowienia z przepięknej wyspy – wysyłam wam trochę słonecznych uśmiechów §-)) §-)) §-)) §-)) §-))

Masz za swoje Kerarku:P

Allora, se mi amico Kerar ha potuto scrivere per l’inglese, io posso per italiano. Perche? Forse cosi sara meglio per me dire come sento da vero. Sicuro, che e questo molto: molti pensieri, molti emozioni, ma parole quante? Un po soltanto. Ricordo quando S. mi ha detto sempre, quando ha guardato a mi occhi: le parole non ci sono tante importante, come emozioni. Lui sempre ha sapputo come dire tutto soltanto per quardare. Certo, che e per me dificile, sono la persona romantica, sempre scrivo e nessesito le parole. Pero è quindi che sono romantica, emozioni ci sono piu importanti per me. E certo, grazie per questo, quando lui guarda a me, io sento, no soltanto felice, anche chi sono da vero. Sono io. Per lui sono la persona, quale lui vuole. In cosi momenti, e per me tutto che io voglio. Cosi momenti ci sono la mia bella vita.

Tłumaczenie? Na gg;)

Godzina 23:38

No dobra, zrobię wam tutaj tłumaczenie.:

A więc, jeśli mój przyjacieł Kerar mógł napisać po angielsku, ja
mogę po włosku. Dlaczego? Może w taki sposób będzie łatwiej dla mnie powiedzieć
jak się czuję naprawdę. Napewno jest tego dużo, dużo myśli, dużo emocji, ale
słów ile? Tylko parę. Pamiętam, kiedy S. mi mówi zawsze, kiedy patrzy w moje
oczy: słowa nie są tak bardzo ważne, jak uczucia. On zawsze wiedział jak
powiedzieć wszystko tylko przez patrzenie.  Oczywiście, że to dla mnie trudne,
jestem osobą romantyczną, zawsze piszę i potrzebuję słów. Ale przez to, że
jestem romantyczna, uczucia są dla mnie ważniejsze. I oczywiście dzięki temu,
kiedy on patrzy na mnie, czuję, nie tylko szczęście, ale kim jestem na prawdę.
Jestem sobą. Dla niego osobą, którą on chce. W tych momentach jest dla mnie
wszystkim czego chcę. Te momenty są moim pięknym życiem.