Mohamed.

„    Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.”

— św. Paweł z Tarsu

Ja osobiście zazdrosna czasem jestem, niestety. Ale to taki bonus, jeśli miłość zdarza się na odległość. Uważałam, że Jego przyjazd będzie miał dla mnie wielkie znaczenie. Pomyliłam się tylko w tym wielkim. Bo znaczył dużo więcej niż można to sobie wyobrazić. Nie zdawałam sobie też sprawy z tego, że tylko ja jedna wierzyłam w jego przyjazd. Nie widziałam jak inni na to patrzyli. Teraz zobaczyłam i jestem szczęśliwa, że przyznali się do błędu. Bo Miłość Jest. Ona się po prostu zdarza, przytrafia lub po prostu Jest.
Póki co, że muszę czekać, uciekam się do swojej pracy jako Niania, gdyby kto nie słyszał. Tak więc dzisiaj zaczął się dzień od bitwy poduszkowej z Bobasem i Jego Siostrą. Właściwie najpierw my się biłyśmy a on uciekał, a potem rzucałyśmy jedną poduszke na podłogę, on biedactwo schylał się po nią, uprzejmie chcąc nam ją podać, a my wykorzystując Jego dobrą i naiwną duszyczkę, rzucałyśmy poduszkami w Jego wypiętą pupke. Ubaw był jak nie wiem co. Bobas też się cieszył. Ale on się zawsze cieszy jak się budzi w towarzystwie dwóch takich pięknych niewiast (hahahaha). Baaa, jaki chłop by się nie cieszył! Myślę, że specjalnie dawał się nabrać, bo i tak był w centrum uwagi. Ale nie wybacze mu, jak zamyka się z Siostrą w pokoju, trzaskając najmocniej jak potrafi drzwiami, żeby dać mi do zrozumienia, iż on tu rządzi. Niechaj tak myśli, dopóki mam przez jedną małą chwile spokoju!
A i oczywiście żeby nie było – pisałam do was z WŁASNEGO komputera, zwanego Notebook’iem, nie chwaląc się, zaczynam pisać częściej. Powodzenia w czasie sesji, Robaczki:)))

6 dni czyli kolejne odliczanie

Jak to się dzieje? Gdy słyszę jego głos lub widzę obraz w kamerce cały świat jest piękny, a moje życie ma sens. Śmieję się jak szalona. Chichram jak małolata. Momentami cała drżę ze zdenerwowania.. A potem, ktoś wali mnie po głowie:”co Ty, przecież to się nie uda, wy się przecież nie znacie, związek na odległość nie ma szans przetrwania”. I co ja na to? Jakby ktoś mną wstrząsną. Ale nie zastanawiam się czy ten ktoś ma rację. Bo nie ma. Bardziej dziwi mnie, dlaczego ja widzę tę miłość, a inni nie. No bo dlaczego? To bije z nas na 6 tysięcy kilometrów jakie nas dzielą. Dziwię się tym ludziom małej wiary. Niech mówią, żem naiwna.. Niech mówią, że to nie jest miłość.. I tak go kocham. KOCHAM. Powiem mu to może już za pare dni. Tak właśnie zrobię. I dziwcie się tak, jak ja się dziwię, gdy mówicie i nie rozumiecie. Bo to jest Miłość.