Where’d you go?

„(…)I want you to know it’s a little fucked up,

That I’m stuck here waitin’, no longer debatin’,

Tired of sittin’ and hatin’ and makin’ these excuses,

For while you’re not around, and feeling so useless,

It seems one thing has been true all along,

You don’t really know what you got ’til it’s gone,

I guess I’ve had it with you and your career,

When you come back I won’t be here and you’ll can sing it…

Where’d you go?

I miss you so,

Seems like it’s been forever,

That you’ve been gone.

Where’d you go?

I miss you so,

Seems like it’s been forever,

That you’ve been gone,

Please come back home…(…)”

„A piekło wezmę ze sobą. Do nieba..”

Tak, tak. Oczywiście. Teraz to ja sobie odpocznę. Pobaluję. Przecież jadę tam, żeby facetów zdobywać, bawić się i uwodzić. No bo po co mi teraz facet? A, no. Dla zabawy. Bo ja w ogóle zabawowa jestem. Włoski też farbuję dla zabawy. I dla tych, do których jade. Bo przecież oni blondynki lubią. A to, że ja taka naturalna jestem to tylko margines. Najważniejsze przecież to, jak wszyscy sobie wszystko interpretują. Bo ja już w ogóle nie mam nic do gadania. I bez narzekania mi tu! Prawde przecież pisze, nie żale się. Przecież się dobrze bawię, zapomniałeś? Otóż to. Teraz jeszcze wychodzi na to, że ja sama mówię najpierw jedno, a potem drugie. I nie prawda, że mnie sami do szaleństwa doprowadzacie i że sama nie wiem już jak do was mówić. Ja po prostu nie wiem co mówię, bawię się i jadę się bawić. Ot, rozpuszczona dwudziestolatka.

I doprawdy rozumiem, że boląca głowa to nie powód do zmartwień. Że siłownia od niej ważniejsza, że moje własne JA jest zbyt uparte i wredne i że koniecznie trzeba to we mnie zmienić. Albo i lepiej, zamienić na lepszy model. Ale panowie i panie są zbyt ambitni. Lepiej zmienić to, co dobre, w idealne wg nich, niż posłuchać tego, co nie jest idealne. Bo idealne jest przecież lepsze. I to dopiero optymistyczne. Jeszcze raz nie, ja wcale nie narzekam. Przecież tylko prawdę piszę. Nie całą, owszem. Bo wyjdzie że marudzę albo jeszcze coś. Bo w końcu od tego jestem – od narzekania, żalenia się i uśmiechania.

I jeszcze coś. Ch*j mnie obchodzi jak to wygląda. Teraz liczy się tylko czubek mojego nosa. I moje szczęście.

Trzeba wejść i skomentować;)

Moje życie zaczęło bić rytmem reggaeton. Nagle TO poczułam. I wszystko jasne – białe jest białe, czarne jest czarne, a kolory? To pasja, miłość, czysta poezja.. Pochłonięta tym doszczętnie, nasłuchuję z każdej strony – czy ten bit to TEN bit? Czy ten rytm to TEN rytm? I serce tylko stuka, puka i czeka. Bo jak na razie czuje powiew świeżości – powiew rytmu muzyki reggaeton. Amen.

Ps. Ciasteczkowy potwór. A Ci co mają, to wiedzą. O!

Trzeba wejść i skomentować;)

Moje życie zaczęło bić rytmem reggaeton. Nagle TO poczułam. I wszystko jasne – białe jest białe, czarne jest czarne, a kolory? To pasja, miłość, czysta poezja.. Pochłonięta tym doszczętnie, nasłuchuję z każdej strony – czy ten bit to TEN bit? Czy ten rytm to TEN rytm? I serce tylko stuka, puka i czeka. Bo jak na razie czuje powiew świeżości – powiew rytmu muzyki reggaeton. Amen.

Ps. Ciasteczkowy potwór. A Ci co mają, to wiedzą. O!