Zupa pomidorowa.

Każdy wie, co to jest zupa pomidorowa (ci co nie wiedzą – tj. jak płatki z mlekiem, tylko zamiast białego mleka jest pomarańczowa woda o smaku pomidorowym, a zamiast płatków pływa makaron lub ryż + marchewka i pietruszka. A i to się przyprawia:P). Potocznie nazywana pomidorówką. Lubicie pomidorówkę? Bo ja tak. Moja mama właśnie mnie na nią woła. Zapewne zastanawiacie się, co mi odbiło, żeby napisać o pomidorówce. Więc.. Nie odbiło, bo bije od jakiegoś czasu:P Jestem absolwentką szkoły średniej, tegoroczną maturzystką i przyszłą dziennikarką, która za ok. 4min będzie jadła pomidorówkę. Zmieniłam szablon, jak widać, ale on nie ma nic wspólnego z pomidorówką. W sumie z pomidorówką to tylko pomidory mają coś wspólnego, chociaż w rzeczywistości samych pomidorów nie dodajemy do pomidorówki. No ale dodajemy przecież przecier pomidorowy i może dlatego ta zupa się właśnie tak nazywa (pomidorówką). Najbardziej jednak lubię pomidorówkę z ryżem, bo makaron mi zawsze ucieka i chlapie niesamowicie jak w rosole. Rosołu to ja w ogóle nie lubie. I toleruję go tylko dlatego, że na nim można potem zrobić pomidorówkę. A tak poza tym to wszystko dobrze – i w domu, i u mamy, panie kapitanie! :)

Ps. No i jestem na innej planecie:*

Bajka o Miłości :)

„Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy – takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.

Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc.

Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie – odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! – poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć… – odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą! – poprosiła Miłość.
- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam – odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry Humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.

Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu…

Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! – powiedział nieznajomy starzec. Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać, kim jest jej wybawca.

Miłość bardzo chciała się dowiedzieć, kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas – odpowiedziała Wiedza.
- Czas? – zdziwiła się Miłość. – Dlaczego Czas mi pomógł?
- TYLKO CZAS ROZUMIE, JAK WAŻNYM UCZUCIEM W ŻYCIU KAŻDEGO CZŁOWIEKA JEST MIŁOŚĆ – odrzekła Wiedza.”

Ps. Nic dodać, nic ująć.. (Pobrane z www.nastolatek.pl)

Ps.2. TY też możesz uratować Miłość.. :)

Żółta linia!

Żółta linia wydaje się jeździć szybciej po tym ‚przeglądzie’. Z jednej strony fajnie, bo szybciej jestem w domku, ale z drugiej – no bo mam mniej czasu na myślenie. Tak czy owak – do czerwca napewno będę nią jeździła. A co dalej to się okaże ;>

A teraz już dosłownie – kilka moich celów:

1. Dążyć do spełnienia marzeń.
2. Być szczęśliwa na przekór potknięć.
3. Kochać i przestać nienawidzić.
4. Skończyć szkołę i zdać maturę.
5. Uwierzyć w siebie.
6. Przestać się bać i żyć w pełni.

To tylko nie które, mam zamiar się realizować. I przede wszystkim trzymać się tego, że wszystko będzie dobrze.. Bo będzie:)