Notka wyjaśniająca ;)

Chyba lepiej jak coś wyjaśnię. Głównie odnosi się to do panów, bo kobieta kobiete jakos zrozumie. A mężczyźni mają z tym czasem problem.
Kobieta potrzebuje czuć się bezpiecznie. Czuć się potrzebną. Kochaną. A nie zdobytą i wrzuconą na półkę.
Chodzi o to, że jeśli kobieta jest w jakimś związku – nie ważne czy idealnym czy nie – musi mieć takie magiczne uczucie, jakim facet obdarowuje ją na początku. Zaloty, telefony, sygnały.. Tego nie muszę tłumaczyć, nie? W każdym razie po pewnym czasie, my kobiety, mamy wrażenie, że facetowi mniej na nas zależy. Albo że poczuł się pewnie i osrał się na wszystko. I ja doprawdy rozumiem was, panowie, że poczujecie się zlekceważeni. I nie chodzi o to, co jest w środku. No w każdym razie nie do końca. Kobieta musi widzieć, że facet się stara, że nadal mu zależy i że nadal ma siłę żeby przeskoczyć ogromny mur, by do niej dotrzeć. Wiem, że to śmiesznie brzmi. Ale skoro kobiety są z Wenus, a faceci z Marsa, a ja próbuję powiedzieć wam to po marsjańsku, przymknijcie na niektóre sprawy (poważne?) oko i zróbcie jak radzę;) I nie chodzi o to, żeby kobiecie codziennie kwiatki kupować. Trzeba być oryginalnym. Nie koniecznie stawiać na wydawanie kasy na kobiete bo to akurat jest prehistoryczny numer. Powiem wam, co mój chłopak dzisiaj zrobił. Napisał mi smsa o bardzo krótkiej treści ale sprawił, że dzień stał się dużo lepszy.

„Nie liczą się ani drobiazgi, ani sprawy poważne. Liczy się to, co widzę, dotykam i czuję..”

Doceń, nim stracisz. A gdy stracisz, nie doceniaj.

Mówi się, że: Aby kogoś docenić trzeba go stracić. Albo i odwrotnie – jak sie kogoś straci to dopiero się go docenia. Ja uświadomiłam sobie dziś dwa fakty. Pierwszy z nich to ktoś, za kim tęsknię, a kogo straciłam kilka miesięcy temu. Zastanawiam się, czy mogę odzyskać tę osobę i jak ona jest do mnie nastawiona. Druga sprawa dotyczy tracenia. Uświadamiam sobie, że ktoś mnie traci i nie wiem, co zrobic z tym fantem. Z jednej strony świadomie odsuwam się od tej osoby, a z drugiej – jak pomyślę o konsekwencjach, chcę to zatrzymać. Jest jeszcze druga strona tego medalu – gdy przytłacza nas, że to właśnie my kogoś tracimy. I to częściej się zdarza. Dlatego Ci nie liczni, tzw. „traceni”, mają chyba lepiej.

Ps. Wielkie dzięki dla wszystkich którzy Dzień Wagarowicza spędzili ze mną;) And kiss for Shmoo;)

Ps.2. A i żeby nie było wątpliwości – nikt nie jest w stanie domyślić się o kim pisałam w notce, więc nie róbcie z siebie ofiar i nie piszcie, czy to o was chodzi emotka.gif

Kelly Clarkson – „You Found Me” :)

„Czy to sen?
Jeśli tak
Proszę nie budź mnie z tego uniesienia
Byłam wygodnie zdrętwiałą
Dopóki nie otworzyłeś mi oczu
Do tego, co jest jak
Kiedy wszystko idzie dobrze
I nie mogę uwierzyć

Znalazłeś mnie
Kiedy nikt inny nie patrzył
Skąd wiedziałeś gdzie będę?
Tak, stłukłeś to
Całe moje zakłopotanie
Wzloty i upadki
I nadal nie odszedłeś
Zgaduj, ze zobaczyłeś, ze nikt nie patrzy
Znalazłeś mnie
Znalazłeś mnie

Wiec jesteśmy
To piękne nadal
Kiedy myślimy gdzie byliśmy
Nie wracamy
Zanikam
To wszystko zanikło we mnie
Jesteś częścią mnie
Teraz wszystko
Jest w porządku
Nie mogę uwierzyć

Znalazłeś mnie
Kiedy nikt inny nie patrzył
Skąd wiedziałeś gdzie będę?
Tak, stłukłeś to
Całe moje zakłopotanie
Wzloty i upadki
I nadal nie odszedłeś
Zgaduj, ze zobaczyłeś, ze nikt nie patrzy
Znalazłeś mnie
Znalazłeś mnie

I ukrywałam się
Do czasu, kiedy przyszedłeś
I pokazałeś gdzie należę
Znalazłeś mnie
Znalazłeś mnie
Kiedy inny nie patrzył
Skąd wiedziałeś?
Skąd wiedziałeś?

Znalazłeś mnie
Kiedy nikt inny nie patrzył
Skąd wiedziałeś gdzie będę?
Tak, stłukłeś to
Całe moje zakłopotanie
Wzloty i upadki
I nadal nie odszedłeś
Zgaduj, ze zobaczyłeś, ze nikt nie patrzy
Znalazłeś mnie
Znalazłeś mnie”

Zmiany:)

Mam wam dzisiaj wiele do przekazania. Ta notka zapewne wyróżni się – nie będzie ani bezsensu, ani nie będzie nie poukładana. Zacznę najpierw od spraw priorytetowych – szkoła. Nareszcie coś się uczę, nadrobiłam wiele zaległości z zeszłego semestru. Zapewne większość z was to nie interesuje lub/i to wiedzą, ale obiecałam sobie, że ta notka będzie wyjątkowa. Zamierzam ją również przepuścić przez Worda, żeby poprawić błędy, których robię katastroficznie dużo. Nad tym również pracuję:) A przy okazji – pracuję nadal na moją powieścią, więc okazuje się, że jednak to nie był słomiany zapał! Póki co nie jestem zagrożona z żadnego przedmiotu co jest u mnie rzadkim zjawiskiem, jak z resztą wiecie;) Nie mam co narzekać również na stosunki rodzinne – pomijając kilka drobnych sprzeczek, jest okej. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Teraz czas na najważniejsze – miłość i dorosłość. Od kilku dni jestem w związku, dzięki któremu znów wierzę w siebie. Dzięki TEJ osobie czuję się kimś. Czuję, że mogę wszystko. TA osoba wiele mi daje. Daje i co najważniejsze – chce mi dawać to jeszcze dłużej. A dziś, jak tak sobie nad tym wszystkim rozmyślałam, doszłam do wniosku, że ja dorastam. Tak, dziwnie i śmiesznie to brzmi, bo w końcu skończyłam te 18ście latek. Ale dziś spojrzałam na siebie, swoje zachowanie i poczynania z dystansem. I okazuje się, że moje plany (fakt, że się pojawiły to już w ogóle zmiana), które wydają się co prawda nie realne, nabierają kształtów, kolorów. A moje myśli nie skupiają się już tylko na dzisiaj. „Carpe diem” nadal jest w moim życiu, jednak ostatnio częściej zdarza mi się myśleć o przyszłości. Zdaję sobie sprawę, że najwyższy czas zadbać o siebie i swoje życie. Najwyższy czas dorosnąć, stać się odpowiedzialną i kierować się rozsądkiem.
„To jest Twój czas..” i tymi słowami zakończmy tę notkę:) Dzięki wielkie dla wszystkich, którzy są dziś ze mną!

Bo tak na prawde nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zabawiamy się emocjami, uczuciami i psychiką

Kelly Clarkson – „Where is your heart”

„Nie wieżę w twój uśmiech jak mnie zostawiasz.
Kiedy odchodzisz i się żegnasz,
Nie oczekuję, że poruszysz podemną świat,
Ale ze wzgląd na miłość boską, spróbowałbyś?

Wiem, jesteś dla mnie prawdziwy.
Jesteś zawsze, troszczysz się.
Wiem, że chcesz być moim.

Gdzie twe serce?
Bo nie wyczuwam Ciebie naprawdę.
Gdzie twe serce?
To czego pragnę, to ci uwierzyć.
Czy tak trudno dać mi to czego potrzebuję?
Pragnę twego zakrwawionego serca,
To wszystko o co proszę.
Oh, gdzie twe serce?

Nie rozumiem,
Twoja miłość jest tak chłodna.
Zawsze dosięga mnie twoją ręką.
Zawsze marzyłam, że miłość jest prosta.
Jak płatek opadający na ziemię,
Czy śniący człowiek.

Gdzie twe serce?
Bo nie wyczuwam Ciebie naprawdę.
Gdzie twe serce?
To czego pragnę, to ci uwierzyć.
Czy tak trudno dać mi to czego potrzebuję?
Pragnę twego zakrwawionego serca,
To wszystko o co proszę.
Oh, gdzie twe serce?

To wydaje się takie niedopowiedziane,
Tak bardzo niedopowiedziane,
Ale potrafosz coś dopowiedzieć.
Oh, kiedyś będziesz potrzebował..
Kotku, to poprostu Ty i ja.
Oh tak.

Wiem, jesteś dla mnie prawdziwy.
Jesteś zawsze, troszczysz się.
Wiem, że chcesz być moim.

Gdzie twe serce?
Bo nie wyczuwam Ciebie naprawdę.
Gdzie twe serce?
To czego pragnę, to ci uwierzyć.
Czy tak trudno dać mi to czego potrzebuję?
Pragnę twego zakrwawionego serca,
To wszystko o co proszę.
Oh tak.”

Tak daleko, a tak blisko..

„Where’d you go?
I miss you so,
Seems like it’s been forever,
That you’ve been gone…”

Los to jednak nieprzewidywalny koleś. Jak można dwoje tak podobnych do siebie ludzi ustawić w dwóch różnych miastach oddalonych od siebie o 25km? Trzeba być katem i szczęśliwym losem w jednym. Katem – bo tylko ktoś o braku wyrozumiałości, zrozumienia, może uczynić taką rzecz, że dwoje ludzi przeznaczonych sobie nawzajem oddzielić od siebie tyloma kilometrami. (I może trochę marudzę, wiem, że są związki na większą skalę km, ale muszę sobie pomarudzić). A szczęśliwym losem, bo sprawił, że dzięki dwóm innym osobom poznaliśmy się i…. :)

Ps. Nowy szablon, nowa muzyka. To chyba tyle ze spraw organizacyjnych. Pozdrawiam wszystkie kochane Żuki:*

Taka sobie moja bajka :)

Nie możesz być pewny samego siebie, bo nigdy siebie na tyle nie poznasz – skąd więc możesz wiedzieć cokolwiek o swoich emocjach..? Zaczyna się etap drugiego tygodnia. Kiedy to zaczynamy interesować się najbliższą przyszłością. Już nie jest ważne, że jutro czy pojutrze się zobaczymy. Chcemy mieć pewność, że za tydzień, dwa czy trzy też. Boję się. Walczę z sobą. Rozsądek mówi mi, jak było dobrze, po co to psuć. Ale coś innego krzyczy poddaj się. I znów wracamy do początku. Nie jestem pewna samej siebie, bo nigdy siebie na tyle nie poznam – skąd więc mogę wiedzieć cokolwiek o swoich emocjach..? Ehh….. Oddajcie mi wolność! Chociaż z drugiej strony – więzienie przez takiego tyrana może być przyjemne :P

Ps. Wiem, gadam od rzeczy :D

Argument.

Bo w życiu tak na prawde nigdy nie wiesz, co Cię czeka. Ten telefon, co własnie dzwoni, może być wiadomością, że straciłeś kogoś bliskiego i Twój świat w jednej chwili runie. Straci sens. Ale równocześnie ten sam dźwięk telefonu może przynieść wspaniałą wiadomość, na którą od dawna czekałeś. Nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego. Nie możesz też powiedzieć, że jesteś nieszczęśliwy. Jeśli raz dziennie jesteś w stanie się uśmiechnąć to mam dla Ciebie dobrą wiadomość – jesteś szczęściarzem. I choć za chwile Twój świat może runąć – musisz być teraz szczęśliwy. A jeśli Twój świat właśnie runął, wspomnij te dni, w których byłeś szczęśliwy i uświadom sobie, że tylko od ciebie zależy, czy te dni powrócą. Bo szczęście to coś, co należy tylko do nas. I dzięki temu te właśnie szczęście jest od nas uzależnione. Tak, czasem nie mamy wpływu na pewne sprawy. Ale możemy sprawić, że ból, cierpienie, czy współczucie zmniejszy swoją wielkość. I każdy problem stanie się dla nas do rozwiązania. Ja właśnie dziś, uświadomiłam sobie, że to ode mnie zależy, jak dalej będzie wyglądało moje życie. Najwyższy czas wyjść z ukrycia. Przestać bać się i uciekać przed szczęściem. Ono na nas czeka. Wystarczy wyciągnąć rękę i zaufać. Wiem, że łatwo to powiedzieć a trudniej wykonać. Ale jeśli spróbujecie, a nie macie nic do stracenia, może okazać się, że nie było czego się bać. Postanowiłam właśnie sobie, że wyjdę na przeciw mojemu szczęściu. Niech mnie przypadkiem nie ominie, myśląc, że tego chcę. Ale ja chcę być szczęśliwa. Chcę marzyć, żyć, kochać i otrzymać w zamian to samo. I tak właśnie się stanie. A jak nie – zaufam przeznaczeniu. Gdzieś w tym tunelu znajdę wreszcie światło, które zaprowadzi mnie do końca tunelu. I choćby nie wiem co, nie dam sobie przegadać:P Trzymajcie się – wiosna tuż tuż;)